12 Październik 2021
Przez ostatnie dni wpierw przyszedł czas na heblowanie płazów. Zajęcie to miało być moim zadaniem. Chyba niecodziennie zdarza się, żeby inwestor to robił… Ale już wiecie, z wcześniejszych wpisów, że nie jestem typowym inwestorem a co za tym idzie nie takim do końca normalnym inwestorem ;). Zatem do roboty :)!
Maszyna nowa, więc praca aż cieszyła!

Trzeba było wyheblować z trzech prostych stron a pół okrągłą stronę wstępnie wyszlifować

Tymczasem „stary” i „młody” majster myśleli nad projektem i przygotowywali się do rozpoczęcia układania pierwszych płazówek

Między czasie nawiedziła nas inspekcja w postaci mojej żonki, córeczek i synka – specjalisty od sprzętów zmechanizowanych 🙂

Czy byliśmy szczęśliwi? Choć leżały tam 4 bale na krzyż to był to już przecież nasz dom. Uczucie niemal takie jak przeprowadzka do nowego domu. Chyba :), bo nigdy jeszcze się do własnego domu nie przeprowadzałem ale wtedy mogłem sobie to wyobrazić i właśnie chyba takie uczucie nam towarzyszyło. A jak jeszcze było do tego uczucia daleko dowiecie się w kolejnych odsłonach pt. Przygody Kamila z budową 😉