Początek Marca 2022r
Zima mijała powoli. Między czasie dołożyłem więcej plandek aby dobrze zabezpieczyć nasz skarb. Ze znajomym byłem umówiony, że gdy tylko przeminą wysokie mrozy zaczynamy działać z dachem. Mój znajomy buduje domki z drewna. Takie z cienkich płazów 6-16cm. Bardziej domki letniskowe. Ma też ekipę cieśli, którzy zajmują się u niego dachami, oraz zaprzyjaźnionego dekarza, który specjalizuje się w kryciu właśnie tą blachą, którą my mamy. Wszystko składa się w końcu po naszej myśli :).
Oczywiście czar prysł!!!
Wojna na Ukrainie :(. Ekipa cieśli była właśnie stamtąd. Chłopaki wrócili do kraju. Żaden już do pracy nie wrócił i zostałem z problemem. Nie tylko ja, bo mój znajomy także. Budowy rozpoczęte a tu cieśli nie ma. Ale jakie to pocieszenie, jak miało być tak pięknie a tu stoi dom przykryty plandekami, które zaczynają przeciekać.

Skąd tu cieśli wziąć? Jak wszyscy mają terminy na rok do przodu zajęte. Zatem cóż tu płakać… Nie nowość dla mnie. Już nie takie perypetie miałem a dom już prawie stoi!
Złapałem za telefon. Znajomi obdzwonieni ale wieści średnie… Najwcześniej ekipa do więźby wpadnie dopiero w czerwcu i to po wielkich roszadach w kalendarzu. Tak wtedy fachowcy mieli zapchane kalendarze. O cenie nawet nie było dyskusji, byleby zrobić. Blacharza miałem wstępnie ugadanego więc trzeba było tylko więźbę dachową. O Tyle było łatwiej w szukaniu. Między czasie przyszła wiadomość od znajomego, który miał dach ogarnąć, że zorganizował ekipę dla siebie, którzy mu dokończą jego terminowe budowy i przyjdą wtedy do mnie. Będzie to koniec kwietnia – początek maja. No więc spoko! Zawsze udawało mi się uciec spod topora. Tym razem było podobnie. Co przeżyłem to jednak moje…