Dom z bali

Wybór projektu dla naszego domu

Październik 2019

Lato minęło spokojnie tak jak schnięcie naszych bali :).
Zauważyłem, że drewno chyba faktycznie schnie, ponieważ linki naciągające dach robiły się luźne i trzeba je było naprężać. A zatem troszkę drewno się kurczy! Dobrą decyzją było gęste umieszczenie podkładów na ziemi ponieważ do połowy wbiły się w ziemię. Jednak nacisk na nie był bardzo duży.

W oczekiwaniu na chwile aż drewno wyschnie był czas na organizację środku na naszą inwestycję :)))). Uwierzcie, że gdy jest cel, który zaczyna się składać w całość jakoś inaczej idzie odkładanie środków. Jest po prostu łatwiej.

Najwyższy zatem czas aby pomyśleć jakiż to projekt wybrać… Wiedzieliśmy razem z żoną, że mniej więcej chcemy coś takiego podobnego do projektu znalezionego w sieci o nazwie „Jurgów”. Z resztą o tym projekcie mówiłem majstrowi i na tej podstawie oszacował nam ilość drewna jaka nam będzie potrzebna do budowy.

Projekt domu mniej więcej wygląda tak:

https://www.dom-projekt.pl/projekt-jurgow-sredni-37-dw,1043.html

Coś w tym stylu nas interesowało…

Założenie najważniejsze było takie, żeby dom miał 5 pokoi, kuchnię, salon, przedpokój i może jakieś jeszcze drobne pomieszczenie. Wszystko to w możliwie jak najmniejszej powierzchni.

Firma projektowa do której umieściłem link akurat mieści się w Myślenicach więc niedaleko mnie. Udałem się więc do nich żeby dowiedzieć się czegoś więcej.

Trafiłem na miłą Panią, która była w biurze. Popytałem, pogadaliśmy miło. Otrzymałem katalog i wróciłem do domu. Osobiście polecam to biuro. Mają pojęcie o tym co rysuję. Pani która mnie przyjęła sama mieszka w domu z drewna. Co prawda z tego co pamiętam ma dom cienkich płazówek bo chyba 12-14cm, ale wiedzę miała praktyczną tak więc obsługa jak najbardziej fachowa!

Po powrocie do domu i po głębszym przestudiowaniu katalogu z projektami zaczęliśmy analizować koszty związane z projektem. Okazuje się, że nie wystarczy kupić gotowy projekt i dobra jest – budujemy! No niestety nie! Nie ma tak dobrze.

Co się okazuje? Kupując gotowy projekt i tak trzeba iść do projektanta w swoim powiecie, który musi zrobić tzw zagospodarowanie czy zaadoptowanie projektu czy jakoś tak. Coś tam musi dorysować, coś zmienić. Trzeba projekt domu nanieść na działkę. Wszystko narysować na mapce i koszty wtedy chodziły mniej więcej takie:

3500 zł projekt + 2000 – 2500 zł to o czym piszę do tego załatwienie wszelkich pozwoleń i robi się 7-8 tys zł.

Zacząłem sobie dzwonić po okolicznych projektantach z uprawnieniami kierownika budowy i każdy stwierdził, że nie ma problemu. Większość jednak mówiła o tym, że niewielka różnica cenowa nam wyjdzie tworząc swój projekt autorski czy kupując gotowy robiąc do niego rzeczy o których wspominałem. Rozbieżności cenowe to ok 3tys zł między projektantami. Na pytanie o tym czy będzie problem z tym, że to dom z półbala, każdy twierdził, że nie ma problemu. Jednak gdy zacząłem coś bardziej szczegółowo dopytywać to wywnioskowałem, że żaden zbytnio nie ma pojęcia o domu z połówek i nie był nigdy kierownikiem budowy takiego domu. Pojawił się u niektórych problem, że dom musi mieć minimum 70cm grubość ścian aby nie stosować dodatkowego ocieplenie… Bla bla bla. Jak to słyszałem to faktycznie już wiedziałem, że gość czegoś takiego nigdy nie robił. Z pewnością wszyscy byli świetnymi projektantami, zresztą wszystkich miałem z polecenia, ale o domach z drewna pojęcia niestety brak ;/.

Okazało się jednak, że daleko szukam a blisko mam :D. Mojego kolegi ciocia jest architektem i jednocześnie kierownikiem budowy. Od wielu lat projektuje głównie domy po Podhalu i prowadzi ich budowę. Zadzwoniłem do niej i rozmowa była całkiem inna niż z pozostałymi. Babka z wiedzą teoretyczną a co najważniejsze z praktyczną. Nie musiałem zbytnio zadawać pytań, bo sama z siebie powiedziała na wstępie to co mnie interesowało. A co najważniejsze o tym nieszczęsnym ociepleniu, które niby trzeba stosować a tak naprawdę to jest jakiś przepis z kosmosu i tyle. Jak to w naszym kraju bywa – niby jest a w rzeczywistości nikt go nie stosuje i tyle.

Jak to u mnie bywa podszedłem do tematu spontanicznie. Wziąłem kartkę A4 i ołówek i zacząłem rysować. 30 minut i projekt gotowy ;). Narysowałem mniej więcej parter. Co gdzie ma być. Poddasze tak samo. Wymiary podstawy jakie mnie interesują. Zaznaczyłem gdzie wszelkie media, ścianki działowe, w tym dwie szkieletowe w łazience na dole, co pozwoli przeprowadzić wszelkie prądy, wentylacje i odpływy na poddasze. Generalnie jak się okazało później wiele udało mi się przewidzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *