Dom z bali

Transport półbali na działkę

Maj 2019

Po uporaniu się z korowaniem naszych klocków przyszedł czas na przewiezienie ich na działkę aby sobie spokojnie schły czekając aż zostaną użyte do budowy. Myślałem, że to co najgorsze już za mną. Jakże znowu się myliłem :)))).
Oczywiście na tartaku chcieli się tego pozbyć zaraz na drugi dzień – i wcale się nie dziwię, bo zajmowało to sporo miejsca. A tu oczywiście na działce nic nie gotowe bo zajmowałem się korowaniem i nie było kiedy przyszykować miejsca.

Na szczęście miałem już sporo wcześniej naszykowane stare drewniane podkłady kolejowe właśnie na tą okazję 🙂 (wtedy jeszcze nie wierzyłem, że ich kiedykolwiek użyje pod bale). Przywiozłem je na działkę pięknie wypoziomowałem.

Uwaga!

Ważne aby były równo w poziomie ułożone i gęsto. Nacisk na nie jest kilkadziesiąt ton, więc musi być równo i stabilnie. Gdy nie będzie to z czasem płazy pokrzywi a nie daj Bóg żeby było miękko i gdzieś tąpnie to wiadomo co może się wtedy wydarzyć.

Zrodził się kolejny problem – przekładki między bale. Wspomniany znajomy, który pomagał ogarniać transport i przetarcie uciął mi takie kantówki 10x10cm. Weszło ponad 2 kubiki na same przekładki. Mniejszych nie ma co dawać. Według mnie to takie minimum. Ma być luz między płazami i ma być przewiew. Majster z Kościeliska mówił mi, że te belki wykorzystam później do konstrukcji więc nie ma co żałować.

W wielkim biegu udało się ogarnąć to wszystko, bo za chwilę ma przyjechać transport. Tak się właśnie stało. Działka moja leży wzdłuż drogi więc prosto z drogi układaliśmy dźwigiem płazy na podkładach. Ważne również aby między każdą warstwą poziomować przekładki. Półbale mają różne grubości i na wysokość w tym samym rzędzie bywają różnice. Warto również mieć kliny aby się płazy nie kołysały. I tak udało się złożyć w miejscu docelowym nasze skarby:)

Jacy byliśmy szczęśliwi chyba nie muszę opowiadać. Nasz budulec jest na naszej działce! Teraz to tylko przykryć i po sprawie.

No właśnie…

Tylko czym?

Przemierzyłem sobie szybko i wychodzi powierzchnia prawie 70m2. Nieźle myślę sobie… Na szczęście miałem i na tą okazję coś przygotowane. Gdzieś dawno temu wpadł mi w ręce taki ogromny gruby baner reklamowy, który z tą właśnie myślą przechowałem aż do teraz. W końcu znalazł swoje przeznaczenie :). Niestety nie można tak sobie rzucić plandeki na płazy i dobre jest. Wtedy i tak mogłoby się lać po płazach. Pierwsze płazówki od góry byłyby cały czas mokre, lałoby się po bokach a z czasem i tak halny by to zabrał. Więc kolejne wyzwanie: Dach.

Zrobił mi się taki mały trening ciesielski ;). Mała konstrukcja. Udało mi się do niej pozyskać używane płyty OSB. Zadaszyłem tymi płytami a na nie wspomnianą plandekę. Spad w jedną stronę. Całość spięta do przekładek między balami i do bali żeby wiatr nie porwał i wyszło w sumie na bogato (z racji płyt OSB) :).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *