20 Kwiecień 2019r



Przepraszam za jakość zdjęć ale uszkodził mi się aparat a wtedy nie był ani czas ani miejsce na to żeby myśleć o nowym telefonie 🙂
Całość wyszła fajnie i przyjemnie. Pomiary na miejscu były uczciwe. Sprzedawca okazał się fajnym, uczciwym starszym Panem. Wybrałem łącznie 16 szt co dało wartość 60 kubików. Czyli średnia ok 4 kubiki jeden klocek :). Może na zdjęciu tak nie widać. Ale uwierzcie mi, że robiły wrażenie te nasze jodełki :). Najmniejsza sztuka miała 47 cm w cienkim końcu i miała ok 2,7 m3 a największy okaz 5,5 kubika. Długości 8, 10, 12, 14 m. Tak jak wspominałem: wybrałem te najbielsze i odrzuciłem te, które miały ciemne rdzenie. Jodły lubią takie w środku czasem być. Mogą być nawet spróchniałe i trzeba po prostu zerknąć co tam się kryje w środku od grubszej strony. Warto też żeby były drzewa proste. Żeby nie było dużej różnicy w obwodzie między początkiem a końcem i nie miały bardzo dużo sęków. Choć jestem zdania, że skoro chce się dom z drewna to chce się mieć też sęki :). Ale o sękach opowiem później :).
Zatem po rozładunku na tartaku w Tokarni cały w skowronkach wróciłem pod wieczór do domu. Czułem się jakbym chwycił Pana Boga za nogi :)! Nie wiedząc, że zabawa dopiero się zaczyna :D!
Drewna wyglądały tak:
