Połowa Lipca 2022r
Na myśl przyszedł mój bardzo dobry kumpel Piotrek. Piotrek zajmuje się od dziecka stolarstwem. Z resztą cała jego rodzina zajmuje się tym fachem. Tata, brat, wujkowie, kuzyni. Wszyscy. W jego żyłach płynie stolarska krew :). Jego tata w młodości budował domy z bali razem ze swoim bratem. Fach ten odziedziczyli wszak od swojego ojca czyli dziadka mojego kolegi. Nadeszły jednak lata 90-te i z różnych względów musiał porzucić budowanie takich domów. Wtedy zanikało budownictwo tych pięknych domów z bali. Były może jeszcze inne powody. Nieważne. Piotrek sam zresztą opowiadał mi, że ze swoim tatą wybudował ze trzy domki z półbala. Jednak to było już incydentalne u jego taty, bo zajmował się czymś innym w stolarstwie. Najważniejsze jest to, że pojął rysowanie węgłów i ogólnie całą filozofię budowy takiego nietuzinkowego domu.
Kiedyś na początku roku rozmawialiśmy na temat domów drewnianych i wyznał, że chciałby odnowić rodzinną firmę z dziada pradziada. Oczywiście, że go wtedy poparłem. Planowaliśmy nawet, że przyjdzie do pomocy u mnie na budowę i może coś nowego podpatrzy od chłopów z Kościeliska.
Po tym oświeceniu czas na wykorzystanie koła ratunkowego czyli „telefon do przyjaciela” 🙂

– Piotrek mam sprawę!
– Ok wpadnę do ciebie bo będę przejazdem.
Biedny nie wiedział wtedy co knuję ;). Zatem przyjechał z niewiedzą o tym co tą „sprawą” jest :).
Po przybyciu usłyszał ode mnie:
Musisz mi wybudować dom! Biedny mało się nie zachłysnął kawą jak to usłyszał :D.
Myślał, że żartuję. Na jego nieszczęście tak nie było.
– Miałem zamiar wskrzesić firmę po tacie ale pomysł był taki, że będę budował małe domki 35m2. Nie takie duże chałupy. Zwariowałeś? – Usłyszałem od niego.
Widziałem po jego minie, że w głębi duszy się cieszy. Choć próbował nie dawać po sobie poznać. Znamy się paręnaście lat i przyjaźnimy się więc gościa trochę znam. Po opowiedzeniu całej sytuacji jaka mnie spotkała wyjawił, że w sumie fajnie się złożyło. Na początku roku zamówił nową strugarkę do takich właśnie bali. Coś w rodzaju traka taśmowego tylko z wałkiem heblującym. Miał zamiar na jesień zacząć robić domek z półbala, że może znajdzie się na niego klient. Maszyna miała właśnie z końcem lata do niego dotrzeć. Stworzył niedawno firmę „Eco-Li” Stolarstwo – Ciesielstwo. Zatem nic tylko rozpocząć historię nowej firmy na naszym wymarzonym domu!
Całe życie z wariatami! :D. Niezły spontan ;). Myślę sobie.
Cuda się zdarzają. Sami widzicie. Z każdej sytuacji jest wyjście. Wyjście było nawet z naszej beznadziejnej sytuacji. Daleko szukałem, a pod nosem miałem.
Kolejny los na loterii wygrany – myślę sobie :)! W pełni mojej euforii rozstaliśmy się z nadzieją, że jednak nasz wymarzony dom powstanie!
Wspaniały artykuł, który na pewno pomoże ludziom zakochanym w drewnianych domach spełnić swoje marzenia. Te wszystkie pana przemyślenia, a potem realizację to dla przyszłych marzycieli pomocna dłoń. Cieszę się, że ludzie tacy jak pan dzielą się swoimi doświadczeniami jednocześnie napawając optymizmem, że to się uda, że to ma sens, a efekt,radość i zadowolenie jak czytam tą opowieść potwierdza moje myśli, że jesteście z żoną szczęśliwi w tak wspaniałym domu.
Chciałbym powiedzieć, że taki magiczny domek to też moje marzenie. Dziękuję za wspaniała energię i pozdrawiam wysyłając słoneczko z Przemyśla. Robert.
Dziękuję Panie Robercie! Cieszę się, że blog się podoba :). Budowa takiego domu nie jest łatwa, więc staram się podzielić się swoją wiedzą na ten temat, przy okazji dodając otuchy chcącym spełniać marzenia :). Pozdrawiam