Październik 2020r
Nieubłaganie nadeszła jesień. Wstępny termin zaczęcia budowy, jaki ustaliliśmy z naszym majstrem. Zadzwoniłem grzecznie, że sprawy formalne przedłużają się i nie wiadomo kiedy wszystko dojdzie do skutku. W słuchawce usłyszałem : „Spokojnie Kamil” Miesiąc, dwa wcześniej dzwonisz, że jesteś gotowy i przychodzimy, bo mam Cię na uwadze”. Chociaż z tej strony pocieszenie myślę sobie.
Czas pracował na naszą korzyść i niekorzyść. Jako urodzony optymista stwierdziłem, że dzięki temu mamy więcej czasu na organizację kapitału i tym się pocieszałem :). Co w sumie było prawdą. Ale po drugiej stronie medalu nie było tak kolorowo. Wszelkie sprawy formalne, które dotyczyły naszej działki przedłużały się w nieskończoność. Wybór geodety okazał się nie do końca trafny. Choć co do fachowości tej osoby nie mam uwag ale do słowności co do terminów już tak. Ciągłe moje telefony ponaglające z mojej strony już trochę mnie osłabiały ale jak nie dzwoniłem to nic z naszą sprawą się nie działo. No ale dobra – myślę sobie… Jakoś musi się to w końcu zakończyć. Dodam również, że biurokracja jest świetna w naszym kraju. Dodała nam spokojnie z 6 miesięcy opóźnienia. Do tego tzw czynnik ludzki i sprawa, która miała trwać według moich założeń 2-3 miesiące przeciągła się w 1,5 roku!!!
To co zakładałem, że będzie długo trwało – czyli projekt, zostało stworzone bardzo szybko. Tak oto projekt sobie czekał, a reszta dokumentacji niegotowa do złożenia pozwolenia.
Czas oczekiwania umilaliśmy sobie koszeniem trawy na naszym zakątku głaskaniu coraz to bardziej suchych płazów 🙂


Bale były też miejscem zabaw dla naszych dzieci jak widać na zdjęciu:). Nasze pociechy na balach już miały podzielone pokoje :).