15 Luty 2020r
Nie wspominałem wcześniej o tym, że dom postanowiliśmy wybudować na płycie fundamentowej. Natknął mnie na nią wspomniany nasz majster. Choć chłop niby starej daty to miał dość świeże spojrzenie na różne aspekty. Stwierdził, że robił kilka domków na płycie fundamentowej i według niego jest to dobra opcja. Płyta w przeciwieństwie do fundamentów na całej powierzchni jest stabilna. Jeśli siada to równo i taki rodzaj domu dobrze się na niej zachowuje. Ale mówi mi tak: „Jesteś młody, masz internety i swój rozum więc poszukaj, popytaj i zrób jak chcesz”.

Troszkę poszukałem w sieci i poczytałem jak to wygląda, bo nie miałem zbytniego pojęcia jak to wygląda. W mojej okolicy wszędzie tylko tzw ławice, fundamenty i nikt żadnych płyt nie robił. Zasługa to też charakterystyki terenu, bo mało która działka nie jest pochyła. Nasza jednak taka nie była. Była w miarę w poziomie.
Opatrzyłem w necie co to jest i z czym się to je i zacząłem swoje za i przeciw. Spróbowałem to wziąć na logikę. Myślę sobie… Fundamenty faktycznie mogą nierównomiernie osiadać. A mogą osiadać, to jest pewne. Mogą pojawić się różnice w poziomie. Nawet te minimalne po latach mogą mieć wpływ na szczelność na węgłach. A może faktycznie gdzieś minimalnie jedna z ław osiąść. Poza tym fundamenty niby kopie się głęboko i izoluje ale przecież pozostaje goła ziemia pomiędzy nimi. Niby się ją później ubija, wylewa tzw chudy beton ale ten beton nie jest niczym odizolowany od gruntu. Tworzą się do tego mostki cieplne między nim a ławami. Im bardziej sobie analizowałem to wszystko tym bardziej byłem przekonany w kierunku właśnie płyty fundamentowej.
Postanowiłem wykonać telefon do kilku znajomych budowlańców. Ogólnie pierwszych trzech mnie wyśmiało :D. Coś Ty to wymyślił słyszałem… Jeden sypał jakimiś wartościami przemarzania, że ile to nie musiałbym zrobić warstw od gruntu żeby odizolować się od niego. Jakie przemarzanie jest przy chudym betonie myślę sobie ;p. Coś mi się tu nie zgadza. Gość przeczy sam sobie. Inny mówił, że fundamenty najlepsze. Czemu? Bo najlepsze i tyle, bo zawsze się tak robiło i jest dobrze. Wszystkie domy u nas stoją na fundamentach. Zadzwoniłem w końcu do budowlańca, do którego planowałem zgłosić się ze zleceniem zrobienia robót tzw ziemno – betonowych. Podpytał mnie o działkę, jaki dom itp. Stwierdził po krótkiej rozmowie… Tylko płyta! Gdybym robił dla siebie to dałbym płytę! To był miód na moje uszy :)))). W końcu znalazł się ktoś, kto podzielił moje wcześniejsze rozkminy. Już znałem wykonawcę, który mi to zrobi. Jako jeden miał o tym pojęcie.
Po dalszych przemyśleniach na ten temat naszły mnie pewne wnioski. Wszyscy moi doradcy byli naprawdę tzw prężnymi budowlańcami i z bardzo dobrymi opiniami. Zauważyłem jednak, że nie wszyscy idą z duchem czasu i rozwojem. Tak jest z wieloma z branży budowlanej. Wielu świetnie wykonuje swój fach, ale stosują pewną technologię od lat bez zmian a wszystko jednak zmienia się dookoła. Powodem pewnie jest to, że mają taki natłok zleceń, że nie potrzebują się rozwijać i szukać coraz to nowszych rozwiązań aby walczyć o klienta. Gdyby było inaczej każdy z nich byłby zmuszony do bycia innowacyjnym a co za tym idzie konkurencyjnym. W obecnej sytuacji często to inwestor indywidualny musi sam sobie szukać rozwiązań i pomysłów co i jak można zrobić lepiej i często taniej. Takie mam odczucia po tej całej sytuacji…
Zatem mój pomysł na płytę fundamentową był taki:
10 cm tłucznia, 10 cm piasku siwego, folia, 10 cm styroduru, 25 cm betonu, potem w późniejszej fazie 10 cm styropianu pod wylewki, wylewka 6 cm. Razem ponad 70 cm warstw.
Zapomniałem dodać, że podczas pierwszej wizyty u Pani architekt zostałem pochwalony za pomysł z płytą fundamentową. :). Najważniejsze osoby biorące udział w naszej budowie były za moją decyzją.