Dom z bali

(nie)rozpoczęcie budowy

Połowa czerwca 2021r

Telefon jednak milczał. W połowie czerwca zorientowałem się, że przecież „mój” majster nie odezwał się… Nigdy tak przecież nie było. Zatem kolejne próby. Nieskuteczne. Co jest myślę sobie… Tylko nie to! Myślałem, że już nic się nie wydarzy. Myślałem, że limit pecha i zbiegów okoliczności już wykorzystałem. Tysiąc myśli w głowie. Od tych najczarniejszych po te tłumaczące całą sytuację. Ze dwie noce nieprzespane.

W końcu dzwoni telefon! Czekałem na niego jak na telefon z RMF-u z wygraną :)! Jestem gotowy mówię zaraz po przywitaniu.

– Yyyyyyy, no właśnie słuchaj…

No nie brzmiało to stękanie zbyt obiecująco

– Słuchaj, yyyyyyy, nie odbierałem i nie oddzwaniałem, booooo, boooo…

– bo?

– bo nie wybuduję ci tego domu…

– żartuje Pan? Zapytałem

– no nie żartuję! Rozpadła mi się ekipa. Nie mam kim robić.

Świat zawirował mi przed oczami. Że nie dostałem zawału wtedy to był jakiś cud. Nie muszę opisywać chyba moich uczuć jakie mi towarzyszyły?

Okazało się, że na przełomie roku poprzedniego facetowi odeszła połowa ekipy. Skompletował jakoś nowych ludzi i działał dalej. Tydzień przed moim telefonem z dnia na dzień odeszło mu czterech najważniejszych ludzi i został z dwoma pomocnikami. Bardzo to było możliwe. Wtedy był rynek pracownika. Szczyt całej bańki budowlanej i niektórzy kusili pracowników konkurencji wysokimi stawkami. Podkupywali sobie nawzajem pracowników. Myślę, że stał się ofiarą takiego właśnie działania. Nie wiem sam ale bardzo to było możliwe. Nawet mi się go żal zrobiło. Zwłaszcza jak mówił, że jest już za stary aby od nowa szukać ludzi i tworzyć ekipę na nowo. No ale co z tego, że z wielkim żalem wydusił to wszystko z siebie jak usłyszałem to co najgorsze – NIE WYBUDUJĘ CI DOMU!

Zajeb…! No wręcz super! Tyle czekania, tyle przebojów. Dom miał już stać rok temu, a tu nie wiadomo czy powstanie. Gdzie? Co? Jak? Z kim? Myśli tysiąc. Szczypanie się, czy to się dzieje naprawdę nie pomogło. Działo się to niestety naprawdę! Jakaś masakra! Jak ja to powiem żonie? Przecież Ona zejdzie na zawał jak to usłyszy! Kto mi teraz postawi dom? Przecież dobre ekipy mają na 2 lata do przodu zajęte terminy. Świetnie. Nie ma co.

To było za wiele jak na jeden dzień. Do końca życia będę pamiętał miejsce, w którym odebrałem ten telefon, pogodę jaka była wtedy, chyba wszystko. W końcu to jeden z „ciekawszych” dni w moim życiu :D. W miejscu odebrania telefonu postawię chyba na pamiątkę pomnik bladego Kamila :D.

Tak serio na tamtą chwilę to był koniec świata i myśl aby płazy sprzedać i postawić normalny murowany dom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *