Luty 2020
Skontaktowałem się z naszym majstrem z Podhala aby w wolnej chwili wpadł do nas. Obejrzał płazy, działkę. Umówimy się z robotą na cenę. Określi czego nam jeszcze brakuje i co mamy do jesieni sobie przygotować, bo tak na późną jesień planujemy zacząć budowę.
Pojawił się nasz Pan Stanisław pewnego dnia w sobotę po południu jak na prawdziwego majstra tylko wtedy miał czas. Obejrzał drewno, stwierdził, że ładny materiał. Wstępnie umówiliśmy się, że późną jesienią będzie ok. Potrzebuje miesiąc wcześniej wiedzieć, że jestem gotowy z fundamentami, przyjeżdżają i działamy.
Z głowy podyktował mi co ile i czego potrzeba na więźbę. Dokładnie w sztukach powiedział a ja wszystko ładnie zanotowałem. Zdjęcia kartki nie wrzucam bo i tak nie odczytałby się nikt po mnie ;p. Ale uwierzcie mi, że z głowy podyktował mi co potrzeba. Do tego deski na ściany szczytowe, calówek tyle, 32 mm tyle, 42 mm tyle. No szacun myślę sobie. Dogadaliśmy cenę za robotę. Spanie, jedzenie. Wychodziło wszystko ok. Choć dziwiłem się, że nie będą dojeżdżać z domu do nas bo to było tylko ok 50 km. Ale widocznie takie cygańskie życie im pasuje :).
Zatem ruszyłem do naszego lasu przygotować drzewo.



